Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thinspiracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thinspiracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 września 2021

13 Strumień świadomości

Miałam ochotę usunąć ten wczorajszy wpis. Napisany jest bez ładu i składu. Wyszedł mi taki strumień świadomości - pisałam coś w rodzaju monologu wewnętrznego, próbując uporządkować te sprawy (w sobie, w swoim umyśle). 

Jestem zestresowana, zmęczona, na dodatek dzisiaj dostałam okres. Moja nocna nauka spełzła na niczym. Chyba takie konkrety są lepsze niż próba opisania swojego stanu emocjonalno-psychicznego. 

A więc konkrety - źle spałam, boli mnie brzuch, nie mam ochoty na jedzenie, ale pewnie i tak coś zjem, żeby pobudzić swój mózg do bardziej wydajnej pracy. 

Oglądałam wczoraj z Mamą jakiś program, gdzie m.in. pokazywano modelki na wybiegach u francuskiego projektanta. Wszystkie były wysokie, chude i miały w oczach jakąś taką pogardę. Nie dziwię się im; gdybym wyglądała tak jak one, też czułabym się lepsza od innych. 




środa, 25 sierpnia 2021

07 Autumn is coming


Jak żyjecie, Drogie? 

U mnie czuć w powietrzu jesień. Zakładam ciepłe swetry, kurtki i nadal marznę. Dziś rano temperatura spadła do 10 stopni. Jestem na szczęście z powrotem w domu, będę zaraz piła gorącą herbatę i grzała dłonie o kubek. Czeka na mnie śniadanie - ostatnie pół chlebka naan i łyżeczka hummusu. Postanowiłam zrobić wyzwanie 30 dni bez czekolady. Czekolada to moja miłość, ale ostatnio jadłam jej po prostu za dużo (i ty chcesz schudnąć, opychając się tym tłustym świństwem?). 

Czas to zmienić. Spróbuję dodać na bloga jakąś zakładkę lub sam kalendarz, gdzie będę odhaczała moje zwycięstwa (i porażki, słaba idiotko, kogo ty chcesz oszukać). 

Tak, jestem w niespecjalnie dobrym nastroju. Zjem śniadanie i poćwiczę - plank i pośladki. 

Śniadanie

pół chlebka naan 90 kcal

łyżeczka hummusu 52 kcal

herbata 2 kcal


                    
                                            Mój cel, jeśli chodzi o nogi *.*

   
Tak chciałabym wyglądać *.*



Poćwiczyłam, nałożyłam maseczkę na włosy (przed umyciem ich) i siedzę w turbanie z ręcznika, próbując poprawiać moją pracę. Nie jest tego dużo, mam rozpiskę, na co mam zwrócić uwagę i co dopisać, lecz najchętniej zakopałabym się pod kocem i przespała całą jesień. Myślę o jedzeniu. Wiem, że muszę zjeść jakieś drugie śniadanie, ale chciałabym, żeby było zapychające, więc sprawdzę zaraz kaloryczność ryżu z jabłkiem i owsianki na mleku. Wybiorę którąś z tych dwóch potraw. Wygrał ryż z jabłkiem.

II śniadanie

8 łyżek ryżu z małym jabłkiem ? kcal

Obiad:

zupa ogórkowa (miseczka) 101 kcal

środa, 18 sierpnia 2021

02 Początek, a już katastrofa

 Tak jak w tytule - ten dzień dopiero się rozpoczął, a już dał mi mocno w kość. Ból pleców po lewej stronie, zupełnie nie wiem, od czego i nieplanowana kanapka. Jak zwykle uległam Mamie - "przecież ukroiłam ten kawałek, nie może obsychać". Ehh. Najgorsze jest to, że nie umiem się z Nią spierać, bo potem stosuje wobec mnie terror emocjonalny - nie odzywa się w ogóle i traktuje jak powietrze. 

Tak, jak pisałam w poprzednim poście - muszę zaplanować listę rzeczy do zrobienia i myślę, że taki plan będę zapisywała w każdym poście, jaki będę dodawała na tego bloga, a potem odhaczę, ile z zamierzonych czynności/aktywności zrealizowałam. 

Plan na dziś:

1. Telefon do dentysty (muszę przełożyć wizytę)

2. Ciastka dla Ł 

3. Nauka przynajmniej 10 zagadnień do obrony i powtórzenie tych, które już umiem (albo wydaje mi się, że umiem...)

4. Podlanie moich Monster

5. Maska przed myciem włosów (często zapominam) i wcierka po wyschnięciu

6. Ćwiczenia rozciągające na plecy

7. Poprawa pracy (przynajmniej jednego podrozdziału)

8. Pić więcej wody/herbaty (4 szklanki)

Jeżeli o czymś sobie przypomnę, dopiszę do listy. 

Bilans:

Śniadanie: 

kromka razowego chleba 82 kcal

masło 72 kcal

plasterek żółtego sera 52 kcal

herbata 2 kcal

II śniadanie:

kostka czekolady 32 kcal

porcja kiślu truskawkowego 71 kcal

herbata 2 kcal

Przekąska:

lód w rożku o smaku słonego karmelu 293 kcal

szklanka wody 0 kcal

Obiad:

zupa ogórkowa 98 kcal

surówka z kapusty i marchewki 69 kcal

2 małe ziemniaki 127 kcal

mały kawałek grillowanej piersi z kurczaka 111 kcal

Kolacja:

herbata 2 kcal

Razem: 833 kcal

Już wiem, że ciastek nie wyślę, bo nie mam papieru pakowego i produktów. Co do tej czekolady - czy przecieracie oczy ze zdumienia i oburzenia, jak można jeść codziennie (!) czekoladę? - wolę zjeść kostkę raz dziennie, niż pożreć całą tabliczkę podczas napadu. Dobra, lecę się przebrać i zrobić te ćwiczenia na plecy. Sama jestem ciekawa, jak one wyglądają 😃



Uwielbiam wygląd młodej Kate <3 

Ten lód o smaku słonego karmelu był prze-py-szny! W rożku, ale pakowany jak lody na patyku. Kupiłam go w POLO. Kosztował niecałe 3 zł i był naprawdę warty swojej ceny. Nie zrobiłam zdjęcia (rzadko kiedy mam do tego głowę). 

Jutro jadę z moją Siostrą na wycieczkę. Nie mam pojęcia, dokąd. Wiem tylko, że jest tam jakaś stadnina koni i las, więc będzie można pospacerować. Dzisiaj, na przykład, zrobiłam tylko 1698 kroków. Liczę po cichu, że przynajmniej trzykrotnie pobiję ten wynik 😀 Co do jedzenia zaś... Będę chciała nieprzekroczyć 1000 kcal, jak udawało mi się do tej pory, lecz jeśli nie uda mi się ta sztuka, nie będę się (przesadnie) karać. 

Jutro też z powodu tego wyjazdu gdzieś-nie-wiadomo-gdzie dodam bilans po południu, po powrocie do domu. Lecę teraz poodwiedzać Wasze blogi.

Trzymajcie się! 

(co do ćwiczeń... Wybrałam jakieś pierwsze-lepsze i plecy już mnie nie bolą. Muszę częściej ćwiczyć)